Dziś w pracy,
zażądaliśmy przyjazdu berlińskiego agenta.
Wyjeżdzał zmartwiony,
a ja przekonałem się, iż można być dumnym i szczęśliwym z posiadania człowieka, który choć ekstrawertyczny, w trudnych momentach potrafi wznieść się i stąpać graniami dyplomacji i taktu. Dziękuję Maćku. We are the TEAM.
Europo drżyj przed podbojem grupy, która w biznesie pobije nawet Brazylię.
Niemcy – wić się u naszych stóp będziecie odtąd immer!
A Frację i UK zjemy na dessert.
Howgh!